Czy i Wy pękacie po maratonie
świątecznym? Ja mam nawet wyrzuty sumienia, co rzadko mi się zdarza ;-), że
tyle zjadłam.
Nie wiem jak u Was ale w moim rodzinnym domu w Warszawie
śniadanie zaczynające poranny bieg z talerzami startuje o 10:00 i płynnie przechodząc
przez kolejne etapy:
ok. 10:45...do 16:00
...żurku
...bigosu
...schabu z morelami
...barszczu
...na dopchanie wspaniały tatar
babci na który czekam cały okrągły rok
...ciasto
...kawa czy herbata?
...uwaga siadamy do stołu kto nie
siedzi bo obiad!
...mięsa pieczone
...pomidorówka w kubku, żeby nikt
przypadkiem nie krzyczał że zupy już nie da rady zjeść
...mizeria
...a może pieczarkę komuś
pieczoną?
...kawa czy herbata?
...ciasta
...Boże ratuj uciekam! Mam taką
daleką drogę do domu!
Na sama myśl jutrzejszego
śniadania przed pracą, sięgnęłam do puszki na parapecie z moimi ulubionymi
Cantucci a tu pusto!
Dlatego grube postanowienie, od
jutra do piątku lekkostrawne jedynie jedzenie, dużo ziaren, owoców i jeszcze
raz owoców, wody i owoców!
Biscotti Cantucci w wersji tzw. po
świętach...co by było zdrowo...
Ta wersja moich ulubionych
porannych ciastek specjalnie na zdrowo czyli z otrębami i zarodkami pszennymi.
150g migdałów prażymy na patelni
siekamy na drobno nożem lub dla leniwców po świętach malakserem
330g podwójnie przesianej mąki
550 z kłosikiem
1 1/2 łyżeczki proszku do
pieczenia
1 łyżeczka soli
150g cukru pudru
3 jaja wiejskie
120 g roztopionego masła
50g zarodków pszennych
50g otrębów pszennych
skórka z 2 pomarańczy
1. W misce łączymy mąkę, proszek,
sól, otręby zarodki i rozdrobnione migdały.
2. W drugiej misce łączymy masło
z cukrem mieszając na gładką masę, później stopniowo dodajemy jaja i mieszamy
mikserem.
1+2 łączymy ugniatając
kilkakrotnie dłońmi posypanymi mąką.
Dzielimy masę na pół. Blachę
wykładamy papierem. Piekarnik rozgrzewamy na 200C termoobieg.
Z ciasta formujemy 2 dość zbite
wałki /ciasto podczas pieczenia "rozklapcia sie"/.
Sypiemy papier mąką i układamy
wałki w sporej odległości od siebie.
Pieczemy 20 minut w 170C.
Wyjmujemy. Bardzo delikatnie kroimy
ukośnie. Przekręcamy i pieczemy po 10 minut z każdej strony uciętego paska.
Studzimy przez noc.
Układamy w słoikach...pożeramy do
porannej kawy!...ufff.